Wyszperałam dziś swoje stare domino. Na targu od „ruskich” tata mi kupił 25 lat temu. Dziś uznałam, że mi się świetnie przyda do pewnej matematycznej zabawy, którą zaproponowałam Miśce.
Nawyki, nawyki, bardzo złe nawyki
Przeczytałam ostatnio na blogu Pani swojego czasu ciekawy tekst dotyczący nawyków i sposobu na ich zmienienie. Lektura zainspirowała mnie do przemyślenia pewnych kwestii u siebie i wreszcie przyszła pora by przyznać się przed samą sobą do pewnych swoich złych nawyków. Czytaj dalej
Kotlety mielone z buraczkami
Kolejna wersja mielonych kotletów zyskała aprobatę moich córek. Co ja mówię spotkała się z ich entuzjazmem. Zapraszam do wypróbowania.
Indianie Ameryki Północnej – lapbook
Kiedy robiłyśmy poprzedni lapbook, który dotyczył wulkanów, Miśka pytała mnie czy będziemy jeszcze robić inne lapbooki. Zaproponowałam jej więc zrobienie kolejnrgo, tym razem dotyczącego Indian Ameryki Północnej, takie podsumowanie części naszego styczniowego warsztatu (patrz: Tanecznym krokiem przez Amerykę Północną).
Myślenie przez analogię
Analogia to metoda rozumowania, w której szuka się tych samych relacji w różnych sytuacjach, bądź stosuje się te same schematy rozumowania w odmiennych warunkach.
Pozwala to na przenoszenie wiedzy i szczegółowych rozwiązań z jednego problemu na drugi, a nawet z jednej dziedziny na zupełnie inną. Obok kategoryzacji i sekwencji analogia jest ważnym elementem rozwoju dziecka. Czytaj dalej
Ja czytam – książeczka z recyclingu
Czytamy, czytamy i czytamy te wyrazy dźwiękonaśladowcze a Miśka domaga się więcej i coś ambitniejszego. Pora zakończyć ten etap i przejść do sylab. Na zakończenie zrobiłam jej książeczkę, żeby mogła sobie czytać sama i sama sprawdzać czy rzeczywiście pamięta i umie przeczytać te wyrazy. Czytaj dalej
Tanecznym krokiem przez Amerykę Północną – Dziecko na Warsztat
Kiedy w lipcu poznałam tematy warsztatów na każdy miesiąc wydawało mi się, że największą trudność sprawi mi temat przewodni warsztatu styczniowego. Skojarzenia miałam i owszem, jazz, blues, country, muzyka meksykańska. Tylko jak tym zainteresować dziewczynki, których myśli krążą raczej wokół sukni i księżniczek? Czytaj dalej
O posiłkach, marudzeniu i samodzielności
Zaczęło się jakiś czas temu tak jak to zwykle u nas się zaczyna. Młodsza, Luśka chciała tak jak siostra pić ze zwykłego kubka. W kąt bidony i niekapki. I cóż z tego, że za kołnierz się leje, niech żyje kubek. Chciałam sobie zaoszczędzić sprzątania i przebierania i nalewałam do tego kubka po trochu, tak z centymetr na dnie. Trop wydawał się dobry. Dziecko zachwycone i nawet nie za bardzo pozalewane. Przyszło lato i upały… Czytaj dalej
O wulkanach co nieco
Projekt „Dziecko na Warsztat” wysyła nas w styczniu do Ameryki Północnej. Studiując różne mapy w atlasie zwróciłyśmy uwagę na dużą ilość wulkanów w Kordylierach. W Ameryce Południowej jest ich więcej, ale jakoś nie zwróciło to naszej uwagi. Wulkany zaczęły wzbudzać zainteresowanie, postanowiłam więc popracować trochę nad tematem. Czytaj dalej
Dzieciaki robią sałatkę z buraków
No dobra, nie same, choć sałatkę owocową potrafią już zrobić bez mojego udziału. Mama musiała jednak przygotować buraki, które wpierw należało zamarynować a następnie upiec. To jednak jeszcze za duże wyzwanie. Ale po kolei, wpierw przepis. Czytaj dalej
Kategoryzacje, wykluczenia i odwracanie wzorów
Dziś taka garść ćwiczeń z analizy, które u nas pojawiają się często,na ogól przy okazji i stopniowo w coraz trudniejszych wersjach. Jednym słowem różne ćwiczenia lewopółkulowe przygotowujące do nauki czytania. Tak czytanie nabiera u nas tempa powoli (głównie z powodu skrzyżowanej lateralizacji) więc trzeba troszkę podszlifować to i owo. Miśka ćwiczy odwracanie wzorów a Luśka kategoryzacje.
Zoo dla taty
Tata miał urodziny i miśka trochę się zmartwiła, że nie ma dla niego żadnego prezentu. Szybko jednak znalazła sposób jak temu zaradzić. Stworzyła dla taty książkę. Zaczęła od pytanie „Jakie zwierzątko najbardziej lubi tata?” uzyskawszy odpowiedź umieściła to zwierze na okładce swojej książki. Czytaj dalej
Tarta z porzeczkami i kruszonką
Odkryłam w zamrażarce jeszcze woreczek czarnych porzeczek zabunkrowanych tam latem. Najlepszy jaki znam sposób na wykorzystanie takiego skarbu to tarta z porzeczkami. Wszystko co potrzeba miałyśmy pod ręką, więc zabrałyśmy się i raz dwa powstało ciasto na deser. Czytaj dalej